Coś od siebie

     

(Portret 'artysty' z czasów młodości wykonany przez Alinę Witwitzką.)

 

 

Ta fotografia pokazuje moje drugie hobby - taniec.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Teksty własne

Zapytałem kiedyś Boga jak mam żyć. Odpowiedział: „Wolno. Wolniej.” 

I bądź tu mądry i pisz wiersze.

 

A oto moje poetyckie motto: 

Ja chciałbym być poetą

ja chciałbym być poetą
bo dobrze jest poecie
bo u poety nowy sweter
zamszowe buty piesek seter
i dobrze żyć na świecie

ja chciałbym być poetą
bo byczo u poety
bo u poety cztery żony
a z każdą dawno rozwiedziony
a ja lubię kobiety

ja chciałbym być poetą
może mnie przecież przyjmą
bo dla poety zakopane
nie trzeba wcześnie wstawać rano
a wstawać rano zimno

bo fajno jest poecie
nie musi w biurze ślipić
i bóg mu cała dyscyplina
tylko gitara i dziewczyna
i złote gwiazdy liczyć

i mylić się i liczyć
i liczyć wciąż od nowa
na ziemi w drzewie i błękicie
trudnego szukać słowa

i gniewać się i martwić
bo ciągle jeszcze nie to
i ciągle baczyć ciągle patrzeć
ja nie chcę być poetą 

 Andrzej Bursa

 

Nie jestem zatem poetą, ani nawet nim nie bywam. Aliści, w przypływie niekotrolowanego wzruszenia popełniłem pewną liczbę linijek. Publikuję je dlatego aby się nieco odkryć przed Tobą i na własnym przykładzie bezwstydnie udowodnić, że nikt nie jest doskonały.

Jestem za to namiętnym tłumaczem-amatorem. Nie jest mi zatem obce mozolne "trudnego szukanie słowa". Jestem tłumaczem jednego autora i, o ile się nie mylę, jestem – póki co – jedynym, obecnie aktywnym, jego polskim tłumaczem. Ale o tym za chwilę, u dołu tej strony - kiedy zmęczysz się moimi własnymi i półwłasnymi tekstami lub nieciepliwie od razu zechcesz pójść dalej.

Tymczasem jednak – pragnąc przedstawić Ci bliżej mogą osobę – pomyślałem, że nikt nie zrobi tego za mnie bardziej kompetentnie i krytycznie niż moje własne dziecko. Oto mowa „na mą cześć”, która pewnego dnia wygłosiła moja córka Ania:

 

"Najdroższy, Kochany Tato!

Ania Witwitzka - Tytuł obrazu: Skärgårdsljus (światła achipelagu).

Przy okazji pragnę się pochwali talentem i osiągnięciami 
Ani, jako artystki-malarki.

 

W Twym wielkim dniu, kiedy możemy Cię fetować za to, że zaszczycałeś świat swoją w nim obecnością przez sześćdziesiąt pięć lat, pragnę wyrazić moją wdzięczność, uznanie i podziw dla tej wspaniałej osoby, którą jesteś. 

Chcę ci podziękować, najwspanialszy Tato, za to, że byłeś w moim życiu we wszystkich jego latach i za to, że zawsze miałeś dla mnie czas służąc mi Twymi mądrymi radami i komentarzami. Chociaż nie zawsze wyraźnie je doceniałam, to zawsze w głębi mojego doświadczenia wiedziałem, że za nimi kryje się Twoja do mnie miłość. Jestem Ci wdzięczna za to, że zawsze pragnąłeś dla mnie wszystkiego, co najlepsze i że robiłeś, co mogłeś, aby zapewnić mi szczęście i pomyślność. Było to i jest dla mnie ogromnym darem. Dziękuję Ci Tato! 

Jestem Ci wdzięczna za całą Twoją wiedzę w różnych dziedzinach, którą tak hojnie się dzieliłeś. Podziwiam Twoją mądrość, Twoje wglądy i poglądy na politykę, kulturę, historię oraz w kwestii tego, dokąd zmierza ludzkość, zarówno duchowo, jak i praktycznie. Jesteś wspaniałym wizjonerem i gawędziarzem, co sprawia, że to mówisz jest zarówno pouczające, interesujące jak i ekscytujące. 

Chcę Ci z pokorą podziękować za Twoje zaufanie do mojej własnej zdolności podejmowania dobrych decyzji i znalezienia mej własnej drogi w życiu. Nigdy nie starałeś się zmuszać mnie do wędrówki jakąś specjalną życiową ścieżką lub do przyjęcia jakieś wiary, którą powinnam żywić. Przeciwnie, zawsze wspierałeś mnie w moim własnych wyborach. Mogłam zdobywać własne doświadczenia i pobierać własne lekcje, nie będąc przez Ciebie osądzana – i za to jestem Ci bardzo, bardzo wdzięczna. Ze czcią, pokorą i uczuciem ciepła w sercu przechowuje w pamięci wspomnienie chwili, kiedy przedstawiłam Cię mojemu nowemu chłopakowi, który okazał się być w tym samym wieku, co Ty i która to chwila stała się moim wspaniałym doświadczeniem, bo nie było nawet cienia pogardy lub dystansu z Twojej strony – w tej, było nie było, niezwykłej sytuacji. Jesteś niezwykłym człowiek Tato – tak otwartym i pokornym!  

Twoje oddanie swej duchowej drodze i prawdzie zawsze było dla mnie wielką inspiracją. Dokonanie tak fundamentalnie radykalnych zmian w życiu, jakich Ty dokonałeś, aby móc podążać własną ścieżką jest godne podziwu, którego nie oddadzą żadne słowa. Musząc opuścić swoją ojczyznę, swoich przyjaciół i swoją rodzinę i wszystko, co znałeś i przybyć do zupełnie nieznanego Ci kraju z partnerką w zaawansowanym błogosławionym stanie (ze mną), wiedząc, że odwrót nie istnieje – jest w moich oczach czymś ogromnym. Aby móc totalnie odwrócić się od tradycji rodzinnych w domenie religii, bo byłeś głęboko przekonany, że prawdy nie możesz osiągnąć na drodze, której zwolennikami oni byli i którą podążali, wymagało odwagi, ufności i determinacji. Oddzielić się, by tak rzec, od swojego stada – ze wszystkimi tego konsekwencjami. WOW! 

Ścieżka duchowa, którą wybrałeś oznaczała nie tylko, godne podziwu duchowe oddanie i duchową praktykę dla Ciebie samego, ale także chęć dzielenia się z innymi, czego intensywnie doświadczyłam przez wszystkie lata mego świadomego życia. Twoje poświęcenie, talent i biegłość w domenie pisanego słowa, w dowolnym języku, których używałeś dla tłumaczeń i wydawania książek współczesnych liderów duchowości, które Twoim zdaniem powinny być czytywane przez wiele osób, to – moim zdaniem – prawdziwy dar i gorący wyraz miłości i pragnienie wspomagania ludzi w tak cudowny sposób. Twoje poświęcenie i hojność tak bardzo rozgrzewa moje serce. Jestem dumna z Ciebie i z tego, co zrobiłeś i co nadal robisz. 

W Twoich działaniach i życiowych wyborach, otrzymałam wspaniały wzór do naśladowania tego, jak można przeżyć swoje życie. Wpłynęły ona na mnie do tego stopnia, że ja również ośmieliłam się łamać konwencjonalne wzorce oczekiwanych zachowań i umieścić moją duchowość na szczycie mojej listy priorytetów. Ja również robię, co mogę, aby promieniować i szerzyć miłość, akceptację i ciepło w środowisku, w którym żyję. 

Jestem bardzo dumna z tego, jak, za pośrednictwem Kościoła Szwedzkiego i sztokholmskiej diakonii, jako forum, znalazłeś sposób, dzielenia się Twoim ciepłem, dobrocią i otwartym sercem, aby wspierać ludzi w ich drodze ku psychicznemu zdrowiu i wewnętrznej harmonii we wszystkim, co robiłeś – od prowadzenia różnych kursów pogłębiających ich duchowość przez medytację i grupy samopomocy aż po zewnętrzne organizowanie tej posługi i pomocy i bycie tym, który, po prostu, potrafi ludzi wysłuchać. Ale również, jako ktoś, kto swoje środowisko inspiruje i reformuje. Cudownie! W tym chcę pójść w Twoje ślady, Kochany Tato, i także przyczyniać się do zaistnienia koniecznych zmian w duchowym życiu ludzi, co jest wyzwanie stojącym przed naszym społeczeństwem. 

Twoja silna wiara i gotowość pozostania wiernym swym ideałom są cechami godnymi podziwu. Twoje szybkie diagnozy i odwaga ujawniania tego, co należy polepszyć, bez względu na wygodę lub niewygodę, tego, kogo to dotyczy, wymaga wielkiej odwagi i ogromnej pasji, którą promieniujesz we wszystkim, co przedsiębierzesz. Twoja odwaga głoszenia swojej prawdy i zdecydowanie, aby Twój głos był słyszalny, to cechy nielicznych. Obserwacja tego była i nadal jest bardzo inspirujące dla Twej córki. 

Niewielu jest tych, którzy słyszą, postrzegają i zrozumieją mnie równie dobrze jak Ty, Tato – jeśli chodzi o podejmowanie różnych decyzji w moim życiu. I teraz chcę Ci z głębi mego serca podziękować za Twoją obecność i mądrość w naszych intymnych i wnoszących jasność rozmowach, gdzie zawsze spotykasz mnie z szacunkiem, miłością i ciepłem – jak człowiek człowieka. 

Jestem ogromnie wdzięczna za wspaniały kontakt, jaki, ty i ja Tato mamy i cieszę się wiedząc, że będzie on zawsze istniał, niezależnie od geograficznej lub innej odległości między nami. 

Dzięki za wszystko! 

Kocham Cię, Tato. 

Twoja Ania" 

 

 

 

Ponieważ jednak z relacji z moimi własnymi rodzicami wiem, że „Rodzice są wiecznie niedoczytaną księgą”, więc uzupełniam ten powyższy, wręcz nieprawdopodobny (Czy to rzeczywiście o mnie mowa?), ale jakże wspaniale namalowany wizerunek krótkim szkicem do autoportretu w postaci wiersza:

 

 

* * *

Widziałem w życiu niejedno,
bywałem u źródeł i ujść,
przez mękę brnąłem i rozkosz,
rzucałem karty na stół.

Z Bogiem, z sobą i diabłem gadałem,
wróżyłem i z giełdy i z gwiazd,
do wczoraj pojęcia nie miałem,
że piekło i niebo jest w nas.

Słyszałem o sobie niejedno,
nierzadko żeglując pod prąd,
trafiałem - zdarzało się - w sedno,
i szedłem - zdarzało się - na dno.

Goniła mnie zdrożnych snów sfora,
gdy biegłem przed siebie pod wiatr
i sam nie wiedziałem do wczoraj,
że z Tobą tworzę i siebie i świat.

 

A oto krótki wybór moich innych wierszy: 

 

Strofa wdzIączności do M. 

Długo serce moje w zdziwionym zachwycie
Chowa wdzięczność za Twojej hojności słodycze! 
Ono rozkosz i wita i żegna z weselem 
Jak pierwszą kromkę którą dzielim z przyjacielem. 

 

 

Nocna rozmowa z samym sobą między trzema osobami  

Najprawdziwiej żyjemy nie śpiąc, kiedy śnimy
                                                Henry David Thoreau 

                                                                                                                                        Dla Pani Märta Grill 

O cerze niezdrowej hrabia
rankiem do domu powraca
–  gdzież to bywają hrabiowie nocami?
w łóżku nań czeka wierzyciel
z kołdrą pod brodą szczękając zębami

rozwarta szafa, kieszeń podomki
szeleści i gest wielkopański
monetę złotą wyrzuca
co w czoło trafia i kołem wielkim
na twarz przerażoną spada

służalec się z tyłu za schodzącym
po drabinie skrada i dopadłszy
sękatą lagą kości bankirowe liczy
z poczuciem obowiązku dobrze spełnionego

wraca służący do hrabiego
by zapłatę słuszną i pochwałę zebrać
lecz odtrąconemu ze wzgardą
za wcześnie jeszcze o współczucie żebrać
u śniącego wędrowca. 

 

 

* * *  

Nagle spośród kilku niewinnych
słów rozmowy, jak trąba powietrzna 
przecierająca swoje oko, 
pojawia się czerniejący lej smutku. 

Próbuję ogarnąć go ogniem serca, 
zasypać złotem miłości, 
zakląć w radość i światło 
tęsknotą skołatanej duszy. 

Ale nie znika. Co robić? 
Poddać się i trwać udając jasność i pełnię - 
by wreszcie kiedyś runąć weń i obudzić się 
na drugim brzegu; równie czarnym i ssącym? 

Czy też grzać go, wypełniać i zaklinać, 
przestając powoli troszczyć się o efekt tego trudu? 
bo praca ta wydaje się nie mieć końca.
Może przemieni się kiedyś 
w... 

 

 

Dzielenie majątku                                                                             

Przerąbaliśmy na czworo
siwiejący nam na skroniach włos,
na którym zawiesiliśmy wierne nam ciała
ponad tęskniącą za nami jasną taflą życia.

Sami sieroty, wzdychający do oceanu miłości,
podzieliliśmy między siebie dzieci.
Jedno wymaga uczuć i rozsądku matki,
drugie męskiego serca i ojcowskiej ręki.

Do podziału została ciężka, czarna torba.
Przywiązujemy się słusznie każdy do swego uchwytu.
Od wewnątrz nadciągają nasze czerniejące oddechy.
Od środka słychać kołysanie morza naszej krwi.

 

 

Prośba o pomoc 

Spoglądam w lustro księgi by
Usłyszeć prognozę na bieżącą przyszłość

Nie ufam bowiem własnej
Choć czuję w kościach nadchodzące zmiany postaw

Księga doradza: Zauważ kim i czym
Jesteś, co robisz i co masz.
I sprawdź, czy ci z tym dobrze

Mówi też o tworzywie, co posłuszne
Czeka na me twórcze serce, mózg, myśli i ręce
I o dziełach przyszłości nieuchronnych

Niektóre z nich olbrzymieją
I są bez końca.

Przechodząc w nową nieśmiertelność
Zawsze mam wybór by patrząc nie słyszeć

Ale prawda życia irytująco odzwierciedli mi wszędzie
bieżącą prognozę teraźniejszości.

 

 

Bądź mi różą, proszę! 

If any thing is sacred
the human body is sacred.
Walt Whitman

Ciepłą czułą małżowiną
jawi mi się twa głęboka blizna
wyryta skalpelem wzdłuż
lewego biodra
– dzieło niecierpliwej miłości
i sztuki chirurga –
kiedy pozwalasz mi siebie oglądać.

Zamykam oczy i bez słów proszę by przyjęła
me niegodne wargi.
A Ty pomimo zakwitasz mi w ustach hostią róży.

 

 

Mój przekład wiersza Thich Nhat Hanh'a

Nazywaj mnie, proszę, mymi prawdziwymi imionami 

 

Nie mów, że jutro odejdę
przecież wciąż jeszcze przybywam.

Spójrz na mnie: zjawiam się w każdej sekundzie
by stać się pąkiem na gałązce Wiosny,
małym ptaszkiem o kruchych skrzydłach
uczącym się kwilić w swoim nowym gnieździe,
liszką w sercu kwiatu, klejnotem skrytym w kamieniu.

Zjawiam się ciągle, by śmiać się i płakać, lękać się i żyć nadzieją,
rytm mego serca to narodziny i śmierć wszystkiego co żyje.

Jestem muszką skrzącą się nad nurtem rzeki,
i ptakiem, co z wiosną wracając, łowi muszkę.

Jestem żabą pluskającą beztrosko w czystej wodzie stawu,
i zaskrońcem, który uderzywszy z nagła, pożywia się żabą.

Jestem dzieckiem w Ugandzie, sama skóra i kości,
moje nogi tak cienkie jak kije bambusa.

Jestem również handlarzem bronią, sprzedającym Ugandzie śmiercionośne narzędzia.

Jestem dwunastoletnią dziewczynką, uciekinierką w małej łodzi, co zgwałcona przez pirata, rzuca się w ocean.

Jestem także piratem, moje serce nie potrafi jeszcze widzieć i kochać.

Jestem członkiem biura politycznego, w moich rękach niezmierzona władza.

Jestem też człowiekiem spłacającym swemu ludowi "dług krwi" i umierającym powoli w obozie przymusowej pracy.

Moja radość jest jak Wiosna, tak gorąca, że kwiaty zakwitają gdziekolwiek kroczy życie.

Mój ból jak rzeka łez – tak wezbrana, że wypełnia cztery oceany.

Nazywaj mnie, proszę, mymi właściwymi imionami, bym mógł w tej samej chwili usłyszeć mój płacz i śmiech, 
i mógł zrozumieć, że moja radość i ból są jednym.

Nazywaj mnie, proszę, mymi właściwymi imionami, bym mógł się przebudzić, by drzwi do mego serca były otwarte, drzwi Miłości i Współodczuwania.

 

Tytuł oryginału: Please Call Me By My True Names

 

Kim jest autor tego przełożonego przeze mnie wiersza?

Thich Nhat Hanh, ponad 90-letni wietnamski mnich buddyjskiego zenu, poświęcił wiele dziesięcioleci swego życia pracy na rzecz pokoju w swej podzielonej ojczyźnie. Cenzurowany i zwalczany zarówno przez Północny jak Południowy Wietnam, wysunięty był w 1967 roku przez Martina Luthera Kinga do najwyższej nagrody poko­jowej następującymi słowami:  

"Nie znam nikogo godniejszego Pokojowej Nagrody Nobla niż ten łagodny mnich z Wietnamu". 

Słynny katolicki zakon­nik, mistyk i pisarz Thomas Merton po wizycie Hanha w swoim klasztorze powiedział swym uczniom:  

"Thich Nhat Hanh jest prawdziwym mnichem. Jego rozumienie (istoty życia - przyp. tłum.) wyraża się nawet poprzez sposób w jaki otwiera drzwi i wchodzi do pokoju". 

Thich Nhat Hanh, który nadal prowadzi swój ośrodek medytacyjny pod Paryżem jest autorem wielu książek. Kilka z nich jest również przetłumaczonych na język polski.

 

 

 

Parafrazy oryginalnych myśli mniej lub bardziej znanych autorów – na marginesie moich lektur ich dzieł.

  

 

Nie jestem już dość młody, żeby wszystko wiedzieć. (czytając zapomnianego autora)

 

Aforyzmy – dlaczegóż miały by być li tylko szerszeniami i osami ironii, gdy mogą być motylami refleksji i świetlikami pozytywności w labiryncie życia. (czytając zapomnianego autora)

 

Tym co jest, ufając, ty się syć – zawsze lepiej może być. (czytając J. Przyborę)

 

Nie musi być małe, byle było piękne. (czytając E. F. Schumachera)

 

Wśród rozbitków ostatni toną optymiści, a i to nie zawsze. (czytając V. Butulescu)

 

Licz tylko na siebie. A i to nie za bardzo, jeśliby miało być to być twoje małe ja. (czytając K. Pataczkównę)

 

Kiedy człowiek usiłuje urządzić dla innych nawet najskromniejszy raj na ziemi, zaraz robi się z tego całkiem przyzwoite piekło. (czytając P. Claudela)

 

Kobieta – to telefon męskiej duszy, który, póki co, powinien podsłuchiwać sam siebie. (czytając J. E. Halliera)

 

Myślę, że jedyną przyczyną, dla której kocha się mężczyzn, jest konieczność zawrócenia ich ku ich pełni przez przebudzenie ich kobiecości. Dzieje się to na przemian przez ból i przyjemność. Produktem dodatkowym procesu jest osiągnięcie przez kobietę jej własnej pełni. (czytając J. Anouilha)

 

Kamieniami milowymi w rozwoju cywilizacji było odkrycie ognia, wynalezienie koła i oswojenie mężczyzny. W ewolucji psychicznej ludzkości pierwszym ze skoków kwantowych będzie wygaśnięcie ludzkiego ego i obecność miłości w relacjach człowieka z samym sobą, innymi ludźmi i wszechświatem. (czytając M. Lernera)

  

Nieszczęściem ludzi jest to, że lubią być nauczycielami innych i to, że zżymają się widząc innych w tej roli wobec siebie. (czytając Mencjusza)

 

Rozum najlepiej rozkwita pod okiem wolności. Wolność rozkwita najlepiej pod opieką serca. (czytając T. Kotarbińskiego)

  

To przeżyte błędy własne sprawiają, że jesteśmy przyjacielscy i uprzejmi wobec innych. (czytając J. W. Goethego)

 

Niedoskonałość, która nas dzieli, nie jest ani w przybliżeniu tak wielka, jak doskonałość, która nas łączy. (czytając F. Werfela)

 

Dawać z taką pokorą, z jaką czasem przyjmujemy – oto prawdziwa sztuka dawania. (czytając S. Weil)

 

Przy każdym ognisku: domowym, kulturalnym, duchowym – jakiś pasibrzuch lub głodomór jakąś swoją pieczeń upiecze, ale czy to jest powód, byśmy w ogóle przestali rozpalać ogniska? (czytając H. Elzenberga)

 

Ludzie trafiają do nieba nie dlatego, że opanowali swoje namiętności, rządzili nimi lub ich nie mieli, ale dlatego, że kultywowali kochanie i rozumienie siebie, innych i świata. (czytając W. Blake)

 

Nie nazywajmy złymi przeżyciami stawianych przed nami niezłych wyzwań. (czytając J. Korczaka)

 

Świat liczy na nas, podczas gdy my ciągle nie pojmujemy tej matematyki. (czytając Sł. Wróblewskiego)

 

Człowiek jest zawsze łupem swoich prawd – powiada filozof. Czy droga prawdy nie wydaje się zmierzać od prawdy do większej prawdy? (czytając A. Camusa)

 

Nasze wady są najczęściej przebraną tęsknotą za naszymi cnotami. (czytając La Rochefoucaulda)

 

Nie martw się potknięciem. To sygnał, że w ogóle gdzieś dążysz. Dobrze było by jeszcze wiedzieć dokąd i po co. (czytając W. Czermak-Nowinę)

 

Dowierzajcie inteligencji ludzi, którzy wielu rzeczy nie potrafią zrozumieć i mądrości tych, którzy twierdzą, że do szczęścia konieczne jest najpierw zupełnie co innego. (czytając S. J. Leca)

 

Z dwóch złych rozwiązań nie wybieraj żadnego – bo co to za wybór! Wyszukaj trzecie – dobre – a jeśli nie znajdziesz, stwórz je! (czytając K. Pataczkównę)

 

Aby wiedzieć w sposób nie ulegający wątpliwości powinniśmy zacząć od wątpienia i poddać mu nawet nasze powątpiewanie. (czytając S. Leszczyńskiego)

 

Pragnieniem każdego człowieka, w naszym mrocznym i burzliwym bytowaniu jest, aby ukazać mu jego ścieżkę życia.? (czytając J. Conrada)

 

Na szczęście leży w przeznaczeniu świata, że człowiek i naród nie może trwać długo w zastoju. (czytając Z. Krasińskiego)

 

Dzisiaj - to [często] takie wczoraj, w którym zabrakło wizji. (czytając W. Czermak-Nowinę)

 

Miłość jest zjawiskiem najbardziej wyzywającym – wszędzie jej pełno, a każdemu jej brak. (czytając Wojtka. Bartoszewskiego)

 

Gdybyś pomyślał dwa razy, zanim coś powiesz, miałbyś dwa razy lepiej. Gdybyś po jednej myśli negatywnej pomyślał dwa pozytywne, traktując ją jak dziecko, które nie jeszcze potrafi lepiej, miałbyś minimum trzy razy lepiej. (czytając K. Pataczkównę)

 

Żadne przedsięwzięcie nie jest – tak naprawdę – prywatne. Jest ono częścią aktywności świata. (czytając W Willsona)

 

Istnieje tylko jeden sukces – umieć przeżyć życie po swojemu. Potrzeba zaś do niego tylko dwóch rzeczy: wiedzieć, co to znaczy żyć i poznać ten swój sposób. (czytając Ch. Morley)

 

By uzyskać pomyślność, rób, co możesz, aby ci się zdawało, że już ją masz. (czytając La Rochefoucauld)

 

Uważajcie na ludzi, którzy się nie śmieją. Są nieszczęśliwi i potrzebują pomocy – choćby nawet w formie myśli, że pomoc jest możliwa i że istnieje. (czytając Juliusza Cezara)

 

„Co byśmy zrobili bez narzekania na tematy ogólne? Zły rząd, kryzys ekonomii, opłakany stan spraw publicznych – jakże są nam potrzebne! Bez nich musielibyśmy mówić o sobie, o równie opłakanym stanie naszych spraw osobistych, o wstydach i nędzach naszego życia prywatnego...” Tyle Sławomir Mrożek. A ja muszę dodać: Co byśmy zrobili bez narzekania na tematy osobiste? Jakże są nam one niepotrzebne! Bez nich musielibyśmy mówić o sobie twórczo, o sukcesach i wizjach naszego życia – zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego.

 

Ponieważ ludzie popełniają niewłaściwe uczynki z lęku – zapomniawszy o swej boskości, prawo stworzone dla człowieka, pamiętając o niej, musi być jak matka – cierpliwe oraz gotowe współbudować i inspirować odwagę ludzi, nie wykonując jednak żadnej pracy za człowieka. (czytając Monteskiusza)

 

Współczucia pragniemy dla nas samych, sprawiedliwość żądamy wobec innych. Czy wiemy jednak, czego tak na prawdę pragniemy i czego żądamy? I co to ma wspólnego z prawdziwym dobrem, z prawdziwa miłością? (czytając Ch. Dickensa)

 

Ideał polityki to sztuka służenia ludziom świadcząca o tym, że się ludźmi nie posługujemy. (czytając L. Dumera)

 

Mając na względzie realia kłamstwa – trzymajmy się prawdy. Wyrażajmy ją z pokorą i współczuciem dla siebie i innych.(czytając Wojciecha Bartoszewskiego)

 

Wiara w siebie rodzi w znacznej mierze wiarę w drugich. Ta sama zasada działa w miłości. (czytając La Rochefoucaulda)

  

Najtrudniej zrewolucjonizować nastrój – ale i to przecież, jak wszystko inne, jest, oczywiście, możliwe. (czytając Wojciecha Bartoszewskiego)

 

Podchodź do łatwych zadań tak, jak do trudnych, a do trudnych, jak do łatwych. W pierwszym przypadku by nie uśpić życiodajnej uwagi rutyną, a w drugim, by ufność w twoje siły nie była za mała. (czytając B. Graciana)

 

 

 

 

Krótki wybór moich codziennych modlitw i afirmacji

 

Kocham i poważam siebie – mam rosnące poczucie mojej wartości i godności oraz silną wiarę w siebie samego. Rosną one na fundamencie świadomości mojej boskiej tożsamości, jako współtwórcy z Bogiem i moich świadomych, pełnych miłości decyzji i wysiłków.

*

Podtrzymuję pierwotny i doskonały zamysł Boga dla tej Ziemi. Akceptuję, że we mnie i przeze mnie Złota Era manifestuje się, jako rzeczywistość teraz i na wieki wieków.

*

Wyobrażam sobie innych i siebie samego mających spokój umysłu, pośród pokoju na Ziemi, w umiarkowanym ziemskim klimacie i w zdrowej gospodarce na świecie – urzeczywistniających Królestwo Boga na Ziemi.

 *

 Utrzymuję wizję zdrowych i uduchowionych: ………………, mojej rodziny i moich przyjaciół, ludzi w kręgu moich wpływów, moich współpracowników i konstruktywnych towarzyszy mojej ziemskiej wędrówki.

 *

 Jestem szczęśliwą, mającą powodzenie osobą.

*

 Jestem bezkresną inteligencją mojej Obecności JESTEM – funkcjonującą w moim życiu!

 *

Proszę Wniebowstąpionych Mistrzów o pomoc, abym na mej duchowej ścieżce mógł stale posuwać się do przodu.

*

 Przed ważnymi decyzjami proszę o wizję Chrystusa, zanim te decyzje podejmę.

*

Stale pytam siebie: Czy to, co mogę teraz zrobić, pomoże mi uczynić kolejny krok w górę spirali życia, czy też ściągnie mnie w dół?

*

 Aby iść się do przodu, muszę stale monitorować moje priorytety.

*

 (x9) Mój Ukochany Jezu, zezwalam Ci wejść w pole mojej energii i błagam Cię abyś je oczyścił i sobą wypełnił, aby nie mogły do niego przeniknąć i w nim działać żadne nieczyste energie.

 /// /// ///

 *

 Ojcze-Matko Boże, modlę się o to, abym mógł odczuć mą wdzięczność i miłość oraz Twoją miłość i miłość Wszystkich Bożych Istot – tak w niebie jak i na Ziemi. Amen

 *

 Ukochany Jezu, akceptuję cię, jako mego Starszego Brata i modlę się o to, abyś pomógł mi przezwyciężyć moje ego, skonfrontować mnie ze wszystkimi moimi lękami, moją niewdzięcznością, fałszywymi pragnieniami, oczekiwaniami, gniewem, zawiścią, zazdrością, duchową i intelektualną pychą oraz czarno-białą, szarą i wyrafinowaną ignorancją, moją wolą nie-bycia i skłonnością do przemocy i abyś pomógł mi znaleźć Siebie tracącego siebie, zrozumieć kim jest Chrystus, urzeczywistnić aspekty Alfa i Omega Chrystusa, przekroczyć podążanie ścieżką wiodącą do stanu świadomości Chrystusa i abyś pomógł mi być żywym Chrystusem w działaniu tu na Ziemi.

 *

 

 O, Boże, naucz mnie bezwarunkowego przebaczania

 (x3) Przebaczam Bogu wszystkie, kiedykolwiek wyrządzone mi krzywdy – rzeczywiste i urojone.

  O, Boże, wybaczam Ci, że dałeś mi dar życia.

O, Boże, wybaczam Ci, że dałeś mi wolną wolę i możliwość popełniania błędów.
O, Boże, wybaczam Ci stworzenie prawa, które zwraca mi to, co od siebie wysyłam.

 *

 (x3) Przebaczam sobie wszystkie, kiedykolwiek popełnione błędy – rzeczywiste i urojone.

  O, Boże, przebaczam sobie mój upadek w niższy stanu świadomości.

 O, Boże, wybaczam sobie przywiązanie się do rzeczy i spraw tego świata 

*

O, Jezu, pomóż mi zaakceptować fundamentalną prawdę, że zawsze postępowałem najlepiej jak potrafiłem, zważywszy ówczesny stan mojej świadomości.

*

Muszę czynić samemu sobie to, co pragnę, aby inni mi czynili.

*

 O, Jezu, pomóż mi dostrzec fundamentalną prawdę, że zanim będę mógł/a przebaczyć innym, muszę najpierw sobie wybaczyć.

*

 Wybaczam sobie żywienie jakiegokolwiek negatywnego uczucia wobec jakiejkolwiek części życia.

*

 O, Jezu, pomóż mi naprawdę uwewnętrznić niezaprzeczalny fakt, że świadomość Chrystusa jest jedyną możliwą ucieczką od grzechu i że gdy zezwolę zaistnieć we mnie temu stanowi umysłu, który był również w Tobie, uzyskam przebaczenie wszystkich grzechów i dlatego będę mógł wybaczyć sobie samemu.

*

 O, Boże, wybaczam sobie obwinianie siebie oraz obwinianie każdej innej część życia za dokonane przeze mnie wybory.

 *

 (x3) Wybaczam wszelkiemu życiu wszystkie wyrządzone mi krzywdy – rzeczywiste i urojone.

 O, Boże, przebaczam wszystkim siłom ciemności i ludziom, co mnie okłamali.

 O, Boże, przebaczam wszystkim siłom ciemności i wszystkim ludziom, którzy mnie skrzywdzili.

 Najwspanialszą formą zemsty jest nadstawić drugi policzek i przebaczyć tym, którzy mnie skrzywdzili. Ściaga to na nich najsprawiedliwszy Sąd Boga.

 *

 O, moja Obecności JESTEM, pomóż mi naprawdę zaakceptować fakt, że kiedy zdecyduję się przekroczyć stan świadomości, który spowodował, że uwierzyłem w wężowe kłamstwa, wszystkie moje błędy będą mi natychmiast wybaczone przez Boga.

 Pomóż mi naprawdę odczuć bezwarunkową miłość i przebaczenie Boga, abym mogła/mógł sobie samemu wybaczyć i zapomnieć moje grzechy.

 

  

*

 Afirmuję moją wdzięczność dla Boga Ojca

 O, Boże, mój Ojcze, jestem Ci nieskończenie wdzięczny za:

 v    dar życia,

 v    dar wolnej woli,

 v    dar mej boskiej indywidualności,

 v    dar uczynienia mnie Twoim współtwórcą,

 v    dar Twojej bezwarunkowej pokory i służby,

 v    dar Twojej niewzruszonej woli,

 v    dar Twojej rozszerzającej się mocy w moim życiu,

 v    dar Twojej wszechmocnej siły urzeczywistnienia obfitego życia.

 

*

 Afirmuję moją wdzięczność dla Boga Syna

 O, Jezu Chryste, jestem Ci nieskończenie wdzięczny za:

 v    dar Chrystusowego rozróżniania,

 v    dar Twojego rozróżniania,

 v    dar wizji,

 v    dar równowagi i harmonii,

 v    dar odwagi dawania świadectwa prawdzie,

 v    dar Chrystusowego pokoju,

 v    dar Żywego Słowa,

 v    dar ukazania mi jak urzeczywistnić obfite życie,

 v    dar Twojej obecności w moim życiu, w postaci……………………

  

*

 Afirmuję moją wdzięczność dla Boga Matki

 O, Matko Maryjo, jestem Ci nieskończenie wdzięczny za:

 v    dar bezwarunkowej akceptacji woli Boga,

 v    dar Twej jedności z Bożym

 planem dla Jego stworzenia,

 v    dar wiecznej harmonii,

 v    dar wierności prawom Boga,

 v    dar Twej nieskończonej miłości do Boga,

 v    dar Twego bezwarunkowego

 ukochania całego życia,

 v    dar Twego pierwotnego i doskonałego Bożego konceptu naszych Istot,

 v    dar Twej zawsze obecnej obfitości,

 dar Twojej obecności w moim życiu również poprzez …………………….

  

Afirmuję moją wdzięczność dla Boga Ducha Świętego

 O, Duchu Święty, jestem Ci nieskończenie wdzięczny za:

 v    dar Twojej niepowstrzymanej dążności do wzrastania,

 v    dar wolności od wszelkich ograniczeń,

 v    dar Twej niepowstrzymanej mocy,

 v    dar wiecznego życia przez nieustanną autotranscendencję,

 v    dar boskiej równości,

 v    dar wiecznej wolności poprzez wybaczanie,

 v    dar Twego proaktywnego pokoju,

 v    dar Twojej wszystko realizującej mocy urzeczywistnienia obfitego życia.

  

*

Afirmuję przebudzenie się zrównoważonych osób na Ziemi ku nieskończonej mocy wdzięczności

 JESTEM Cudem Wdzięczności Boskiej Matki budzącym wszystkie zrównoważone osoby ku uświadomieniu sobie:

 v    że moc wdzięczności jest nieskończona,

 v    że wdzięczność przywraca przepływ energii między duchem i materią,

 v    że wdzięczność jest głównym kluczem do doskonałej harmonii między rozszerzającą i ściągającą mocą naszych Istot,

 v    że wdzięczność przynosi doskonałą wizję umysłu Chrystusa,

 v    że wdzięczność otwiera nasze serca na bezwarunkową miłość Boga Matki,

 v    że głównym kluczem do obfitości jest dzielenie się z innymi,

 v    że wdzięczność otwiera nasze serca i umysły na ​​przepływ wszystko- urzeczywistniającej mocy Ducha Świętego,

 v    że wdzięczność oczyszcza nasze serca, abyśmy mogli oglądać Boga [mogli z nim obcować].

  

Tak mi we wszystkim dopomóż Bóg!

  Ale nie moja, lecz Twoja,

 Ojcze-Matko Boże, wola niech się stanie.

  Amen

 

 

 

 Przyjacielu, Ty także nie musisz być poetą, ale bądź artystą, wszak, jak mawiał pewien zaprzyjaźniony duchowo artysta:

"Wszystko jest poezją, Każdy jest poetą":